sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział II

ROZDZIAŁ II

Odwracam jeszcze szybko głowę w stronę Alexa i mówię.
- Wolę umrzeć, niż żeby to się wydarzyło. – A w moim głosie słychać tylko pogardę. Zaskoczyłam go, ale nic nie odpowiedział.

Znowu odwracam się do ciemno brązowych drzwi, na których widnieje napis ,,Beine’’. I co? Zamiast widzieć pustą przestrzeń widzę rodziców całujących się z języczkiem.
Kurwa. Co najmniej jakby mieli po 20 lat.
Mój wzrok spoczywa na dwóch skrzynkach piwa, które trzyma tata w swoich rękach. Są pełne. Trochę mnie to niepokoi i dziwi. Czemu? Ponieważ są pełne!
Poprawiam swoje okulary, taki nawyk. Wolałabym ich nie nosić, bo wtedy nie musiałabym oglądać ich krzywej mordy. Czasami myślę, ze lepiej być niewidomym niż widzieć wszystko czego nie chcemy. Mimo to, szkoda nie patrzeć na resztę świata, które jest interesujące. Coś za coś, no nie?
Dziwi mnie jednak to, że są ubrani. Matka ma szary długi płaszcz do połowy ud z wyszytym wzorkiem w białe kwiaty na samych końcach rękawów i białe duże guziki, piękne czarne rękawiczki ze sztucznej skóry i również czarne kozaczki po kolana. Tata też jest na czarno. Czarna kurtka spod, której wystaje kołnierzyk ciemnoniebieskiej koszuli, czarne eleganckie buty i ciemne spodnie. Jego ulubiony zestaw.
Ale ubrani w piątkową noc?
Coś niezwykłego.
Gdzie oni się wybierają?
Cholera, niech po prostu spadają i nie powrócą już nigdy!
Takie małe marzenie. A jakie mają inne osoby?

Po chwili się od siebie odrywają. Paskudztwo.
- Dobry wieczór kochanie – mówi ojciec i całuje mnie lekko w policzek. Bez całusów, też by się obeszło.
Zaraz po nim dołącza się matka, niby chce mnie wyminąć ale przystaje i szepcze tak, że tylko ja mogę usłyszeć – Satysfakcja, to się liczy. - cmoknęła mnie szybko w usta i już jej nie było. Nie zdążyłam nawet pomyśleć, że to się zaraz stanie a drzwi już się za nimi zamknęły. Chłopak przekręca klucz w zamku i tak o to zostaliśmy sami.

Ciemna cholera!

I nagle w tej całej sytuacji, która jest jak wpadanie do wulkanu, czuję bolesny upadek na krawędź jakiejś skały, której się łapie. To tylko chwilowe wyjście z sytuacji ponieważ lawa zaraz mnie dosięgnie.
Im szybciej tym lepiej. Miejmy to wszystko już za sobą.
Wspólnie z Alexem zaczynamy ściągać z siebie zimowe kurtki. Ja czarną, a on pomarańczową. Mamy podobne ruchy i upodobania, a jednak tak bardzo się różnimy. Kurtki wieszamy na złotych wieszakach w małym przedpokoju, w którym znajduje się niewielkie lustro z półeczką obok wysokiej, ciemnej szafy na pozostałe ubrania. Półeczka zawiera różne kremy i najpotrzebniejsze kosmetyki, które przeważnie używa tylko matka. Pod oknem stoi również komoda tego samego koloru co szafa z szufladami i drzwiczkami, do której władamy swoje buty. Ściany są pomalowane na biało jak dywan na którym stoję.

- Idź pod prysznic, bo śmierdzisz – no i chwilowy spokój mnie opuścił.
- Byłam na treningu i …- przerwał mi ściągając prawego buta.
- Nie obchodzi mnie gdzie byłaś. Prysznic i do łóżka. – odwiązuje lewego buta.
Maszeruję do swojego pokoju. Znajduje się od tej samej strony co przedpokój czyli ostatnie drzwi z prawej strony korytarza. Naprzeciwko mojego pokoju jest łazienka. Z czaskiem zamykam się na chwile w swoim pokoju i rzucam torbą gdzie popadnie. Jest ciemno, nawet nie mam ochoty na włączanie światła. Podchodzę do łóżka, biorę bieliznę, która jest położona na samym wierzchu i idę do łazienki.

Zanim zdążę się schować słyszę jeszcze:
- Masz 10 minut.
- Jebnij się - szepczę cicho, tak aby mnie nie usłyszał.

Od dzisiaj będę się czuła jak nic nie warty śmieć. Choć to nic nowego. Większość ludzi tak mnie traktuje. Takie mam wrażenie. Sama tez nie jestem święta, bo nie szanuję odpowiednio swojej rodziny. Zacznijmy od tego, że nie mam powodów by ich szanować. Ale nie chce stracić całego szacunku do siebie samej. A to… wkrótce się stanie.
Proszę zlitujcie się, błagam. - Jęczę w myślach. A do kogo? Chyba do tlenu, którym oddycham, żeby zniknął i mnie udusił. To nawet całkiem dobre rozwiązanie.
- Pomocy - szepczę cichutko i wchodzę pod zimny prysznic. Myję włosy. Gołe ciało namydlam jak zawsze jaśminowym żelem pod prysznic i ciepłą wodą spłukuję.
Wychodzę i szybko wycieram się niebieskim ręcznikiem. Miejsce intymne smaruję specjalnym kremem, który widziałam wczoraj w sklepie. dm* ma naprawdę wszystko. To trochę pomoże. Mam taką nadzieję. Krótkie włosy przeczesuję ręką i dokładnie przez 3 minuty myję zęby i czyszczę je dodatkowo nitką dentystyczną. Jestem prawie gotowa. W lustrze widzę znajomą twarz i figurę. Jest mnie trochę za dużo ale to nic. Patrzę już tylko na czarną bieliznę, która leży na szafce obok kosmetyków mamy. Kupiła mi ją jakiś tydzień temu i oznajmiła coś czego nawet ja się nie spodziewałam po niej.

Czy można jeszcze bardziej znienawidzić własną matkę? Wątpię…

Nawet bym się z nikim nie zamieniła. Szkoda wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji jak moja. A inni i tak żyją w nieświadomości całego zła, które mieszka tuż obok nich. Albo wszyscy są ślepi i głusi albo mają wszystko inne gdzieś. Stawiam na opcje numer trzy: A niech sami sobie radzą.

Wychodzę i kieruje się do pokoju rodziców. To tu, jeszcze kilka kroków i nie ma odwrotu. Tak naprawdę nigdy go nie było. Moje życie było zaplanowane jeszcze za nim tata zapłodnił mamę. Kurde, co za pech, że też nie mieli co robić ze sobą wtedy?!
Ta myśl nie jest za miła. Dlatego też mój wyraz twarzy to tylko brzydki grymas. Drzwi są lekko uchylone, pociągam nosem i czuję zapalone kadzidełko.
Odważnym krokiem wchodzę do środka i to co widzę mnie lekko zachwyca. Cholera, nie powinno tak być. Widzę kilka zapalonych świec i słyszę romantyczną, spokojną muzykę z głośników. Ten pokój wygląda teraz znacznie lepiej niż na co dzień. Wiem, że niedługo robimy ogólny remont ale no. Stare, niemodne już od dawna meble zostaną zlikwidowane, będzie malowanie itd. Szkoda tego wszystkiego.

Kurze są wytarte, pokój odkurzony, żaluzje ściągnięte w dół, nie widzę żadnych puszek piwa ani brudnych talerzy po zjedzonym posiłku. Łóżko jest pościelone i ma świeżą pościel, która nie jest zarzygana.

Z transu wyrywa mnie głos Alexa.
- I jak? - pyta cicho.
- Nie wiem - odpowiadam szczerze. Nie spodziewałam się tego po nim.
Teraz skrępowana podchodzę do łóżka. Nazbyt świadoma tego, że on tu jest. Nalewa nam po kieliszku czerwonego wina i podaje mi go.
- Wiesz, że jestem niepełnoletnia? – pytam.
- Masz rację, niektórych rzeczy nie powinno się robić w tak młodym wieku. - Jego spojrzenie jest dwuznaczne a krzywy uśmiech na jego twarzy tylko bardziej mi przypomina czemu tu jestem.
Szybko wypijam całą zawartość kieliszka.

Wolałabym więcej. O wiele.

- Nie tak szybko młoda damo - upomina mnie. Trochę nie udolnie ale jednak.
Czuję obejmujące mnie silne ramiona mojego brata.

Brata

Brata

Brata

Teraz to i tak nie ma znaczenia… Moje sumienie będzie mnie gryzło do końca życia.
Czy tylko w mojej rodzinie wszyscy jesteśmy tak bardzo popaprani?

- Proszę cię, po prostu chcę to mieć już za sobą i jak najszybciej, o tym wydarzeniu zapomnieć. Proszę. - Wiem, że nic z tych wydarzeń nie zniknie z karty pamięci w moim mózgu ale dobrze jest czasem skłamać.
- Wyglądasz całkiem sexy w tym stroju. Sama go wybrałaś? – pyta znowu przyciskając swoje obleśne ręce na moich pośladkach.
- Nie ja. Mama. – czuję pętle na gardle, która powoli się zaciska ze stresu.
- Mówiłem żeby był czerwony, bo mnie ten kolor bardziej podnieca. Jak widać nie posłuchała mnie. No cóż, na następny raz sama sobie kupisz.
- Co jaki następny raz?! - zaczynam już krzyczeć i wyrywać z jego ciasno splątanych ramion wokół mojej talii.

Jak nie zacznę zaraz wymiotować na jego ręce to będzie cud. Ale nie wiele dzisiaj zjadłam wiec to raczej mało prawdopodobne. Naprawdę jestem bardziej głupia niż by się chciało. Powinnam popełnić samobójstwo kiedy miałam po temu jeszcze okazję.

- Im częściej tym lepiej. – mówi do mojego ucha i powoli zaczyna odwracać do siebie przodem.

Po chwili czuję jego suche wargi na swoich ustach. Na początku nie oddaję mu pocałunku ale po dłuższej chwili myślę, że to bez różnicy. Nie dam mu rady. Wyłączam myślenie: brat-siostra. Kiedyś to było normalne, że rodzeństwo się ze sobą kochało.
Oddaję pocałunek i wpuszczam jego długi mokry język do środka sama się nie odwarze zrobić tego samego. Przyciska bardziej do siebie, tak że czuję jego erekcję na swoim brzuchu. Podnosi mnie do góry, a ja szybko oplatam go nogami i krzyżuję. Moje ramiona oplatają jego szyję, widzę, że podchodzi do głośników, pogłaśnia tak, że nikt nas nie usłyszy. Wracamy do łóżka i leciutko mnie na nim kładzie, sam kładzie się obok mnie i lekko się uśmiecha. Wracamy do pocałunków, które są coraz bardziej zachłanne swoich ust i języków. Po jakimś czasie czuję rękę, która stara się dotrzeć pod majtki. Spinam się. Boję się.

- Nie bój się, będę delikatny. – słyszę głos pełen pożądania i nieco się rozluźniam.
Znów ta sama ręka tylko tym razem już na moim czułym miejscu. Jego palec masuje guziczek, a ja zaczynam szybciej oddychać czując przyjemność. Po chwili próbuje ściągnąć ze mnie majteczki wiec podnoszę trochę biodra żeby ułatwić mu zadanie. Sam ściąga z siebie czarne bokserki i widzę jego niewielką męskość, która jest już gotowa do działania. Patrzy na mnie z zachwytem i kładzie na mnie. Ramionami podpiera się po obu stronach mojej głowy, schyla się i znów chce mnie pocałować. Zamiast tego schodzi pocałunkami od linii szczęki do szyi. Powoli każde miejsce zostaje zaznaczone. Zjeżdża nieco niżej do rowka miedzy moimi piersiami i liże. Ręce wkłada pod moje plecy szukając zapięcia od stanika. Kiedy go już znajduje szybko go rozpina i ściąga ze mnie. Moje niewielkie piersi obejmuje swoimi wielkimi rękoma i mocno ściska. Czuje się błogo kiedy tak czule mnie dotyka. Na chwile odrywa się ode mnie. Słyszę jakiś szelest, otwieram zdezorientowana oczy i próbuje usiąść. Jednak nic z tego bo Alex obejmuje moje biodra swoimi nogami.

- Zabezpieczenie – tylko jedno słowo, które wypowiada Alex, oznacza, że najgorsze, a zarazem najlepsze nadchodzi.
- Proszę cię bądź delikatny, bo czytałam, że pierwszy raz jest najboleśniejszy…- przerywa mi dając mocnego liścia w policzek i tym razem bardzo boleśnie ściskając moje brodawki. Aż zasyczałam z bólu, który jest dużo bardziej dotkliwy od uderzenia.
- Zamknij się! Tu najważniejsza jest moja przyjemność z tego stosunku! Jesteś tylko głupim wejściem i na tym się skończy. – Jego podniesiony głos sprawia, że przechodzą mnie nieprzyjemne dreszcze i zaczynam się go już bać. Nie mówiąc o reszcie.

Muszę się stąd wydostać jak najszybciej.

- Spierniczaj gnoju i zostaw mnie w spokoju! Poszukaj sobie jakiejś głupiej dziwki ze swojej szkoły! - krzyczę na niego, próbując się jak najszybciej wydostać z jego żelaznego uścisku. Ale nic z tego. Dość, gryzę go w lewą rękę dopóki mnie nie puszcza. Teraz mam szanse uciec.
Szybko wstaję i biegnę przez korytarz do swojego pokoju. Po drodze staram się zrzucać na ziemie wszystko na co napotkają moje ręce byle go spowolnić bo już za mną biegnie. Ale wogóle nie zwraca na nie uwagi. Jego spojrzenie jest zimne i pełne gniewu. Zanim zdążę zamknąć drzwi, Alex tak mocno w nie kopnął, że aż mnie odrzuciło na ziemie. Nie spodziewałam się takiego zapału z jego strony. Łokcie mnie teraz pieką od upadku ale staram się koncentrować na jego ruchach. Podchodzi do mnie szybko i ciągnie za włosy tak mocno, że nie mam wyboru i musze wstać.

- Jesteś sukinsynem! - krzyczę nie starając się już panować nad sobą.
- Może i jestem ale ty będziesz teraz dobrą suką i postarasz się bo inaczej będzie bardzo i to bardzo nieprzyjemnie. - To co mówi mnie przeraża. Widzę na dłoni, którą ugryzłam czerwony ślad i wbite głęboko w skórę zęby. – Pierdolić to cię będę do rana. Tak długo aż będziesz mdlała z bólu.
- Prędzej będziesz mnie musiał uwiązać niż sobie pozwolę na takie traktowanie! - ze złością plunę mu prosto w twarz. Szybko się wyciera dłonią, a to co mu zostało wciera na mój brzuch. Z satysfakcją patrzę na pełne oburzenia i obrzydzenia wyraz jego twarzy.
- Skoro nie mam wyboru.

Widzę, że się rozgląda po pokoju i razem ze mną podchodzi do krzesła, na którym wiszą dwa paski i szal. Wciąż trzyma mnie za włosy.

- Idealne. Zawsze taka przygotowana ta moja siostra. – spogląda na mnie i całuje w usta. Kiedy to czuję bierze mnie na wymioty. Chce mu odgryźć ten język. Kiedy to zauważa po raz kolejny tej nocy dostaję w policzek.
- Spróbuj jeszcze raz a odgryzę ci coś. – Mówi przez zaciśnięte usta.

Znowu mnie ciągnie, ale tym razem do pokoju rodziców gdzie rzuca mnie na łóżko i szybko zawiązuje mi razem ręce, a nogi każdą z osobna rozciąga na dwie strony tak że leże w rozkroku. Przywiązuje je na boki. Nie wiem do czego ale bardzo mnie boli ta pozycja. Sama świadomość, że jestem taka bezbronna mnie przeraża.

Znów nade mną zawisa, a ręka nakierowuje swojego kolegę.

- Zaczynamy suko!

I w tym samym momencie wchodzi we mnie mocno i boleśnie. Zatrzymuje się w połowie ale zaraz pcha jeszcze raz mocno i przerywa moją błonę. Ból jest nie do opisania. A świadomość, że jestem gwałcona przez własnego brata sprawia, że czuję się śmieciem.

Pcha mocno.
- Ciasna jesteś – znów coś do mnie mówi ale już go nie słucham, za bardzo mnie wszystko boli.

Tylko cicho płaczę.

Za co to wszystko?

Pomocy!...

Tłumaczenie:
dm* - nazwa sklepu z kosmetykami itp. znajdującym się w Austrii.

No i jest w końcu drugi rozdział. Kolejny postaram się dać szybciej ale prosiłabym o więcej komentarzy :D dziękuje wszystkim, którzy poświęcają swój czas na to co piszę.
Jest jak jest. Pisarką nie będę :D na wasze szczęście :P trochę mną wcząsnęło to co napisałam w tym rozdziale, a wami?
Ale cóż, taka wyobraźnia. Starałam się sklecić tę niemiłą sytuację z innych czytanych książek i wyobraźni, może nie było to takie złe? Pozdrawiam i do napisania :D

2 komentarze:

  1. Napiszę tak... Czytać nie lubię i nie chcę ale to mnie wciągnęło ���� Bardzo ciekawe.. Z każdym czytanym słowem nie mogłam sie doczekać kolejnego... Boskie!! Kazirodzctwo? Kto by pomyślał XDD Czekam na więcej mistrzu ^^ hmmm chyba wiesz kto pisze pando ��������

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam mako srako to do komentarza powyżej ;-) mi też się podobało o czym już wiesz :-) ale muszę cie o coś zapytać ale nie jutro bo chyba się nie spotkamy superB-) "mistrzu,,

    OdpowiedzUsuń

Komentowanie dozwolone wszystkim czytającym bloga:D